To nie moje paznokcie, ani nawet dłonie. Akurat mam obdarte skórki i od trzech tygodni zepsuty telefon.

Gdzie są rozmowy, kiedy ich nie ma


Wybrali stolik w rogu przy oknie. Dla niej białe wino, dla niego lokalne piwo. Z jedzeniem chcą jeszcze poczekać, ktoś ma do nich dołączyć. Kiedy składała zamówienie, on nawet nie podniósł głowy znad telefonu. Blond włosy wysypały się spod białej czapki. Ułożyła ją starannie obok różowych rękawiczek i kieliszka. Stolik niewielki, więc trzeba było przesunąć sztućce, żeby zdjęcie wyszło korzystnie. Naliczyłam kilkanaście ujęć. Zależało jej chyba żeby dobrze uchwycić zaśnieżone okno. Wczoraj wiatr ze śniegiem uczyli tu jak latać.

Zdyszany chłopak wpadł do lobby pół godziny później. Kilka sekund błądził wzrokiem po restauracji. Spojrzał na dwójkę wpatrzoną w ekrany smartfonów i odwrócił się na pięcie. – Wypijmy za rodzinny wypoczynek – zwrócił się do mnie i skinieniem głowy wskazał na stolik. – A Pani jak lubi spędzać urlop?

 

Do niedawna byłam częścią podobnego obrazka.

 

Autobus gęsto przetykany światłami smartfonów. Każdy chce usiąść, by spokojnie sprawdzić co tam na fejsie. Dziesiątki mikrokosmosów znajdują miejsce między uchem a ramieniem. Na kolację lepiej ryba niż makaron; nie wiem dlaczego się z nim całowała; muszę oddać te buty do szewca; spóźnię się tylko kilkanaście minut, chciałam żółte chryzantemy, ale były tylko białe; jebane korki; gdzie się ta hołota tak pcha… Wysiadam przystanek wcześniej. Mijam zmęczone kamienice i głowy schowane w ramionach Internetu. Za kilka sekund jedna z nich, w nausznikach w panterkę, zderzy się z latarnią.

Przyszłam za wcześnie o pół kubka kawy i kilka obejrzanych książek. Cieszę się. W końcu udało się wykroić godzinę na spotkanie bez powodu. Trochę się spóźnisz, zamówisz herbatę i zaczniemy gadać. Nim na dobre rozpocznie się rozmowa, nasze telefony rozmienią ją na drobne. Właściwie to tylko SMS, chwila moment. Jeszcze szybko społecznościówki, bo ktoś się dobija i poczta, bo czekasz na ważnego maila. Tamta część świata już nie chce odkleić się od głowy i ręki. Ktoś polecił dobry artykuł, komuś spodobało się zdjęcie, ktoś znów robi z siebie idiotę. Są tanie loty do Stanów, nowe memy z prezydentem, znajomy wydaje książkę. Zaginęła dziewczyna, córka koleżanki ząbkuje, ktoś znalazł psa. Jesteś znowu. Wymienimy jeszcze kilka zdań, bo zaraz trzeba się zbierać.

 

______

Ludzie, którzy nie mają czasu na rozmowę, piszą do ludzi, którzy akurat nie mają czasu na rozmowę. Przez Internet, nie znaczy na niby. W tej części świata wszystko jest bardziej. Wpisy wyraziste, bo inne nie przyciągną uwagi. Słowa mocniejsze, więc bardziej bolą. Grymasu na twarzy nie widać, więc można jeszcze śmieszniej i dobitniej. Ktoś uszczypnie, ktoś pogłaszcze, ktoś popełni samobójstwo.

Trochę łatwiej tu kłamać i są filtry do kolorowania. Niekiedy tylko dopada niepokój, co będzie, gdy spotkamy się przypadkiem na ulicy. Szczerze, o trudnym, też jakoś mniej wstyd. I o miłości można nieco śmielej. Czasem wkradnie się odrobina dyskomfortu, że choć wszystko naprawdę i tak jak trzeba, to jednak jakby niezupełne. W oczy nie da się spojrzeć na piśmie, a <hug> nie chce zmienić się w silne i ciepłe ramiona.

Na szczęście wciąż są nowe i nowe wiadomości. Morze informacji podtapia i wymywa rutynę. Ktoś zrobił zakupy dla bezdomnego, ktoś inny przygarnął psa. Heroizm nasz (nie)codzienny w walce z marazmem. Tym samym, w którym tkwimy przez nieustannie wlepianie oczu w ekran. Rzeczywistość nie będzie nigdy równie ciekawa, co zlepek ekscytujących wycinków cudzego życia. Perpetuum mobile.

 

Rozmowy rozpływają się gdzieś między GSM, 3G i Wi-Fi. Poszatkowane żółtymi buźkami na trzywyrazowe zdania, czekają cierpliwie, aż ktoś je stamtąd wyciągnie. Zupełnie jak my. Marzymy o relacjach wysokiej jakości, których termin przydatności nie wygaśnie równie szybko co nowy status na Facebooku.

Kiedy tu i teraz nie chce mi wystarczać, staram się trzymać najprostszej zasady. Kultura osobista to znaczy uważność. Szacunek dla czyjejś obecności. W nieustającej pogoni za zainteresowaniem, wystarczy schować na chwilę resztę świata do kieszeni i po prostu zacząć słuchać. To najłatwiejszy sposób, by stać się dla kogoś ważnym.

 

______

 

Chciałam to wszystko opowiedzieć chłopakowi przy barze. W ostatniej chwili zmieniłam zdanie.

– Tutaj mam urlop codziennie – odpowiadam, podając mu kawę. – A ty możesz iść do nich i zwyczajnie poprosić, żeby na trochę odłożyli telefony.

 

______________________

*Socjomania internetowa – uzależnienie od internetowych kontaktów społecznych. Osoba uzależniona nawiązuje nowe kontakty głównie poprzez sieć, ma zachwiane relacje człowiek-człowiek poza siecią. Potrafi godzinami „rozmawiać” z innymi użytkownikami Internetu, lecz ma trudności w komunikacji podczas kontaktów osobistych. Zanikają jej umiejętności komunikacji niewerbalnej, nie potrafi odczytywać informacji nadawanych na tej płaszczyźnie lub odczytuje je błędnie.
** Internet nie jest dobry ani zły. Jest taki, jaki zrobisz z niego użytek.
  • W oczy nie da się spojrzeć na piśmie.
    Piękne to.

    • Nie wiem, czy piękne. Po prostu się nie da. 😉

      • Mój dzieć 2,5letni zwykle w sytuacjach niezbyt rokujących mawia: „trzeba próbować”. Ale tu się chyba faktycznie nie da 😉

  • Ewelina Lepionko Shatnawi

    Wysmakowany i o czasie. Rowniez miewam takie przemyslenia. Gratuluje!

  • „Jestem głosem pokolenia, które nie ma nic do powiedzenia
    Mimo to relacjonuję wszystkie posiedzenia:
    Każde wyjście, kino, szybkie piwo
    Jeszcze szybsza miłość
    Za tą szybką zbitą kuszą”

Więcej pierwiastków?